Wczoraj bardzo chciałam zjeść coś, co by nie wymagało stania przy płycie i mieszaniu w parujących garnkach. Padło na chłodnik, ale okazało się, że nie mam botwiny, w osiedlowym sklepie też nie było. Ale, ale … miałam buraczki w słoiczkach z domowej spiżarni, był też jogurt i maślanka. Czegóż chcieć więcej? Chłodnik pierwsza klasa! Jakoś radzić sobie trzeba i nawet szybciej niż z botwinką :) Podałam z gotowanym jajkiem i zapiekanymi ziemniaczkami. Pyszne :)
Składniki:
- 400 g jogurtu naturalnego
- ok 250 ml maślanki lub kefiru
- 1 duży ogórek
- pęczek rzodkiewek
- szczypior
- koperek
- pęczek botwinki (dałam słoik buraczków domowych tartych 300 ml)
- ząbek czosnku
- sól, pieprz
- sok z cytryny
Przygotowanie:
Przygotować botwinkę – całość dobrze umyć, odciąć buraczki i ugotować w wodzie około 5 minut. Pod koniec gotowania dodać pokrojone liście botwinki. Całość odcedzić, buraczki zetrzeć na tarce o grubych oczkach i pozostawić do ostudzenia wraz z liśćmi botwiny.
Jogurt przełożyć do miski lub naczynia, dodać warzywa (pokrojone na drobno lub starte na tarce): ogórka, rzodkiewkę, szczypior i koperek. Dodać przestudzone buraczki z botwinką (lub buraczki tarte ze słoiczka) i wymieszać. Dodać tyle maślanki aby otrzymać ulubioną konsystencję chłodnika – u mnie około 250 ml. Do całości przecisnąć czosnek przez praskę (można pominąć), przyprawić solą i pieprzem, sokiem z cytryny. Wymieszać i odstawić do lodówki aby smaki dobrze się przegryzły.
Podawać dobrze schłodzone, z gotowanym na twardo jajkiem lub/i młodymi ziemniaczkami. Ja podałam ziemniaczki pieczone w piekarniku wykonane tym sposobem, tylko pokrojone w talarki.
Smacznego!